• Home
  • Test Drive
  • Koreańska Panamera – KIA Stinger GT 3.3 T-GDi 370 KM
KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Koreańska Panamera – KIA Stinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Jeszcze zanim samochód pojawił się na ulicach, a nawet dużo wcześniej gdy dostępne były jedynie zdjęcia, pomyślałem – KIA - taki samochód z mocnym silnikiem? Koniecznie muszę się tym przejechać. W tamtym czasie moja całkiem szczera ciekawość była dużo większa aniżeli chęć przejechania się jakimkolwiek modelem marki Porsche. KIA wyprodukowała samochód tak nietypowy dla siebie, że automatycznie został jedną z nowości niecierpliwie oczekiwanych chyba przez wszystkich.

Przed spotkaniem na żywo i poczytaniem opinii w sieci, podświadomie czułem nosem wyjątkowo dobre auto.

Na długo przed testami żółtka widocznego na zdjęciach miałem okazję pojeździć wszystkimi wersjami silnikowymi Stingera z uwzględnieniem najmocniejszej wersji GT, którą za moment bardziej przybliżę. Prawdopodobnie jako jeden z pierwszych miałem okazję testować Stingera w żółtych barwach nadających maszynie dodatkowego, nietypowego uroku.

Testuj z Pablo’s Garage

Standardowo na Facebooku opublikowałem posta Testuj z Pablo’s Garage – to magiczne miejsce, gdzie wszyscy chętni wpisują się na wspólną przejażdżkę aktualnie testowanym przeze mnie samochodem. Założyłem, że będzie dużo chętnych, ale nie spodziewałem się, że padnie rekord roku. Zainteresowanie Stingerem było zaskakująco duże. Jest to pewnego rodzaju wyzwanie. Nie jestem w stanie uszczęśliwić wszystkich jazdą próbną, ale zawsze staram się dogodzić jak najszerszemu gronu. Z tego auta każdy wysiadał ze szczerym uśmiechem na twarzy. Stinger podobał się każdemu, a niejednego zaskoczył praktycznie wszystkimi aspektami jazdy, wykonania i wyposażenia. Szczególne pozdrowienia dla Michała P telefonującego do mnie dzień po testach – Paweł nie mogę przestać myśleć o tym samochodzie, ale on jest dobry!

KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Suma wszystkich strachów

Dynamiczny rozwój koreańskich marek jest zauważalny przez wszystkich choć trochę związanych z motoryzacją. Dzisiaj KIA z sukcesem rywalizuje na rynku z japońską, francuską i niemiecką konkurencją. Jeszcze 5 lat temu zupełnie nie absorbowała mojej uwagi, a teraz jest zupełnie inaczej. Powstają naprawdę dobre samochody. Stanowczym podkreśleniem siły marki oraz jakości oferty KIA jest właśnie Stinger. Producent przekazuje nam jasną wiadomość – zobaczcie na co nas stać, dopiero się rozgrzewamy!

Ciekawość, dotycząca z jednej strony twardych danych, czyli konkretów o samochodzie, a z drugiej zachowania w trakcie jazdy, wyglądu wewnątrz, jakości i spasowania materiałów i elementów dostępnych na pokładzie, jest rzeczą naturalną. W przypadku Stingera wchodzi ona na nowy poziom.

Silnik, prowadzenie i fun z jazdy

Trzeba podkreślić - to KIA z 370 konnym silnikiem i już sama wymieniona cyfra powoduje rozszerzenie źrenic. Sercem potężnej i przysadzistej sylwetki jest podwójnie turbodoładowane V6 o pojemności 3.3 litra (T-GDi). Pierwsza setka pojawia się na liczniku po upływie 4,9s. Duża limuzyna o wadze 1858 kg i długości 4,83cm dynamiką nie odbiega od małych, wysportowanych hot hatchy. Napiszę więcej, przy szybszych prędkościach radzi sobie nawet lepiej ze względu na sporą pojemność silnika i wysoki moment obrotowy - 510 Nm. Dźwięk silnika mógłby być bardziej charakterny, aczkolwiek ma swój urok. Jest dość metaliczny, ale niezbyt brutalny.

Topowa wersja GT jest dostępna tylko z napędem na 4 koła - szkoda. W dieslu mamy możliwość wyboru, z kolei silnik z 2 litrową benzynową jednostką turbo jest napędzany jedynie na tylną oś. Do przeniesienia takiej mocy ważniejszy jest napęd AWD. W zasadzie nie jest to samochód, którym właściciele będą driftować w odpowiednich do tego warunkach. Skoro o tym mowa muszę cofnąć się rok. Miałem wtedy okazję pojeździć innym Stingerem po zaśnieżonym lotnisku w Ułęży. Wystarczyło, aby poznać charakter tego samochodu. Wyłączenie wszystkich systemów bezpieczeństwa pozwala wprowadzić auto w kontrolowany poślizg. Zazwyczaj długi rozstaw osi i spora masa odpowiadają za przewidywalność w momencie utraty przyczepności. U Stingera jest trochę inaczej. Jest dość impulsywny, łatwo wchodzi w poślizg pod dużym kątem, ale już nie tak łatwo daje zapanować nad sobą. Wymaga od kierowcy szybkich i pewnych reakcji. Dla mnie jak najbardziej na plus, tyle tylko, że potrafi zaskoczyć.

KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Podczas standardowego użytkowania jest bardzo stabilnym i komfortowym samochodem, granice utraty przyczepności przesunięte zostały daleko. Wrażenia z wnętrza samochodu podczas pokonywania dłuższych odcinków trasy przypominają doznania z niemieckich aut. Zwartość bryły połączona ze stabilnością i bardzo dobrze pracującym zawieszeniem zasługuje w skali szkolnej na ocenę bardzo dobrą. Wynika to między innymi z elektronicznie sterowanego zawieszenia ECS. System analizuje w czasie rzeczywistym wszelkie parametry jazdy: prędkość, promień zakrętu, nawierzchnię po której się poruszamy czy nawet informacje dotyczące siły hamowania lub przyspieszania. Odpowiada za bezpieczeństwo, komfort jak i stabilizację podczas dynamicznej jazdy. W wersji z napędem na 4 koła, czyli najmocniejszej GT, przednia oś wyposażona jest w mechanizm różnicowy dzielący moment - nadaje różną prędkość obrotu kół na przedniej osi dostosowując się do wymaganej sytuacji.

Nie wiem jak wygląda procentowo podział zwolenników i przeciwników wyglądu zewnętrznego. Wizerunek na pewno jest odważny, o muskularnej i niskiej bryle nadwozia. Stinger posadzony został na ładnej, 19 calowej feldze. Szczególnie przykuwa wzrok imitacja wlotów na masce oraz nietypowy kolor chromowanych elementów ozdobnych nadwozia i lusterek. Wszystko nadaje rasowego szlifu. Barwa tych ostatnich do mojego osobistego gustu  przypadła jakoś szczególnie.

Dociekliwych może zaskoczyć zabudowa podwozia wypełniająca spód samochodu praktycznie po całej długości. W budżecie nie żałowali środków i samochód jest naprawdę solidnie wykonany od a do z. Ta cała zabudowa podwozia to nie tylko zabieg stylistyczny bądź podnoszący bezpieczeństwo. To przede wszystkim poprawa właściwości aerodynamicznych Stingera.

KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Centrum dowodzenia

Czy wnętrze KIA Stinger może zaskakiwać? Odpowiedź jest prosta – tak! Długo zastanawiałem się do jakiej innej marki mogę porównać wnętrze pod względem wyglądu lub funkcjonalności oraz łatwości obsługi. Ma coś z Lexa - jest sporo czytelnych i dobrze oświetlonych przycisków fizycznych. W zasadzie wszystko dostępne pod ręką, najczęstsze w użyciu funkcje samochodu są tam gdzie powinny być. Jakość materiałów i ich spasowanie są na wysokim poziomie. Nie ma elementów skrzypiących pod naciskiem ciężaru. Projekt wnętrza zegarów i oznaczeń funkcjonalności samochodu jest prosty i czytelny bez finezyjnego polotu, który jednak czasem utrudnia obsługę. Wnętrze nie jest nudne, wręcz przeciwnie jest sporo elementów designerskich jak obudowa  głośników systemu Harmann Kardon – tych jest, aż 15 w samochodzie. Ciekawie zaprojektowany został uchwyt drzwi. Sensownie i pod ręką umieszczona jest obsługa podgrzewania i wentylacji foteli kierowcy oraz pasażera, podgrzewanie kierownicy, system czujników parkowania i podglądu z kamer 360 stopni. Równie praktycznym walorem wnętrza jest kilka schowków na środkowym tunelu, miejsce na napoje i indukcyjne ładowanie telefonu. Nic ze sobą nie koliduje, a takie rzeczy czasami potrafią w samochodach irytować.

Prosto i minimalistycznie

Spojrzenie na deskę rozdzielczą - zaprojektowana prosto i minimalistycznie, obszyta skórą z okrągłymi, ładnie wkomponowanymi nawiewami. Czarna podsufitka plus klaustrofobiczna przestrzeń nadają wnętrzu charakteru. Do moich ulubionych elementów zalicza się przednia, bardzo niska szyba – można jej dotknąć po wyciągnięciu ręki. Umieszczona została blisko kierowcy. W środku wszystkie elementy pasują do siebie, a z tej spójności rodzi się uczucie harmonii. Czytelność i prostota zegarów wpływają na ogólne wrażenie smaku i stonowania, jednak nawet krótkie zerknięcie na wartość prędkości maksymalnej daje poczucie siły i pewności. Wiesz, że zajmujesz miejsce w aucie z możliwościami, w przeciętnych autach liczniki nie są przecież wyskalowane do 300 kmh. Obsługa komputera pokładowego i ekranu dotykowego należy do intuicyjnych przez co prostych. Do gustu przypadły mi tryby jazdy Drive Mode, ich pokrętło zlokalizowane jest na południe od skrzyni biegów. Tryby jazdy zmieniają się na środkowym wyświetlaczu umieszczonym pomiędzy analogowymi zegarami. Jedno z ciekawszych rozwiązań to tryb Smart - dostosowuje parametry samochodu do aktualnego stylu jazdy. Jak jedziesz Eco to jest Eco, a jak przyciskasz mocniej komputer odczytuje Twoje zamiary i włącza tryb sportowy. Jeśli użytkujesz samochód w sposób nieodbiegający od zasad ruchu drogowego możesz liczyć na średnie spalanie na trasie w okolicach 8,5-9-5 L, miasto około 15-16 L. Przy dynamicznej jeździe po mieście przedział 18-21 L.

KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM interior

Syndrom Skody

Tytułowy syndrom na podstawie doświadczeń z użytkownikami droższych modeli marki Skoda zdiagnozowałem i nazwałem samodzielnie. Niezależnie od parametrów tych droższych i szybszych modeli Skody, a także ilości walorów auta, na koniec często słyszymy opinię - ale to Skoda, ma znaczek Skody. Ta myśl często potrafi dręczyć i nieważne, że Skoda oferuje samochody na bardzo wysokim poziomie, szczególnie mam na myśli modele Superb będące w zasadzie czołówką swojego segmentu.

Jak to wygląda z KIĄ, bo mam wrażenie podobieństwa, co wywnioskowałem z kilku rozmów. Niby wszystkim się podoba, dużo osób bardzo chętnie by kupiło, jednak na końcu pada - ale to jest KIA i kosztuje prawie 240 tys pln. Uspokajam - ja przez tydzień testów nie pomyślałem ani razu KIA w sposób pejoratywny, tutaj po prostu nie ma czegoś takiego. Mogę się założyć, że jeśli zdejmiemy znaczek z tego samochodu, dodamy do ceny około 100 tys pln i wstawimy do salonu Audi, BMW albo Mercedes – sprzeda się jak ciepłe bułeczki bez zarzutów do ceny.

Krótko nawiązując do ceny to po prostu jeden z największych atutów samochodu. Wielokrotnie pytaliście mnie, co kupię do 250 tys pln. Czy jest coś lepszego? Odpowiedz na to pytanie może być bardzo trudna lub aktualnie nie znajdziemy alternatywy. Za te pieniądze jest jeszcze jeden fajny samochód - Ford Mustang. Jednak nie spełni tylu oczekiwań co KIA Stinger – równie szybka, ale bardziej uniwersalna. W trasę czy na spotkanie jest idealnym rozwiązaniem. Duża, wygodna, bardzo szybka, a przy tym komfortowa. Jak zainfekujesz wirusem spokojnie otrzymasz ponad 400 KM dużego i bardzo dobrze zrobionego samochodu z pełnym wyposażeniem. Cena okazjonalna za tyle dobroci.

KIA STinger GT 3.3 T-GDi 370 KM

Dane techniczne, cena – KIA Stinger GT

Moc: 370 KM

Moment: 510 Nm

Vmax: 270 kmh (eo)

0 - 100 kmh – 4,9s | Racelogic – 5,0s

Spalanie: 15-16 L miasto | trasa 8-10 L

Cena podstawy z 2.0 245 KM – 152.900 pln

Wersja GT (testowana): 237.900 pln

Podsumowanie

Na koniec testu jestem w pełni świadomy jak dobry samochód wyprodukowała koreańska marka. Porównanie do Panamery wcale nie jest na wyrost. Nie zrozumcie mnie źle wolałbym Panamerę bez zastanowienia się, ale tu za kwotę niecałych 250k pln klient dostaje fantastyczny samochód w pełni wyposażony w najnowsze technologie. Jest czym depnąć,  370 KM to naprawdę dużo mocy w zapasie. Za cenę 3 Stingerów kupimy oczywiście Panamerę, a za cenę 4 lub 5 Panamerę w full opcji z prawie 700 konnym silnikiem. Jednak można mieć swoją Panamerę za ćwierć miliona i osiągnąć chyba najlepszy obecnie na rynku stosunek jakości do ceny. W czasie mojej tygodniowej przygody ze Stingerem zaczepiło mnie sporo osób dopytując o auto, na światłach nawet właściciel Audi A5. Widziałem jak dużo osób zwraca uwagę na zaparkowanego Stingera. Wzbudzane wokół zainteresowanie to chyba najlepsza rekomendacja.

 

Strzał w kolano – brak

Zasługuje na wyróżnienie:

- ogólne bardzo pozytywne zaskoczenie

- dobre materiały i spasowanie na wysokim poziomie

- dynamiczna i mocna V6

- praktycznie pełne wyposażenie wersji GT

- wysoki komfort podróżowania

- odczucia towarzyszące jeździe, praktycznie nie różnią się od segmentu Premium

- bardzo dobra cena jak na to co sobą ten samochód reprezentuję

 

Trzeba nad tym popracować:

- trochę mi głupio, bo w zasadzie nie mam się do czego przyczepić. Jeśli mam na siłę to zrobić, wskazuję ilość miejsca na stopy w tylnym rzędzie pod warunkiem, że pasażer przed nami jest wysoki

 

Ocena końcowa: 5,7/6

 

 

 

 

Dodaj komentarz